TUTAJ pisałam o filmie, który pokochałam. (trochę dawno to było, ale co tam)
Właściwie bez fabuły, przez większość filmu przewijają się prawie nadzy mężczyźni. Może jeden taniec mi się spodobał, reszta kompletnie nie w moim guście.
Już na początku filmu domyśliłam się, co będzie później. Skończyło się jakoś nijak... Aktorstwo może być, z wyjątkiem Cody Horn (grającej Brooke) - to było nieporozumienie.
Jak dla mnie wszystko było zbyt wulgarne i po prostu nudne. Żadnych wniosków z filmu nie wyciągnęłam. No, może jeden: NIGDY NIE ODWIEDZAĆ KLUBÓW ZE STRIPTIZEM. :)
Krótko mówiąc, straciłam kasę na bilet do kina.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz