Dzisiaj wyjątkowo o filmie. Wstyd się przyznać, ale dopiero wczoraj obejrzałam "Jak zostać królem" (mimo, iż nie jest to dosłowne tłumaczenie, o dziwo mi się podoba). I nie żałuję, REWELACJA! Do tej pory ciężko mi opisać emocje, które towarzyszyły mi w trakcie oglądania. Poniżej zamieszczam trailer, abyście mogli mniej więcej dowiedzieć się o czym jest.
Ogromny szacun należy się Colinowi Firthowi oczywiście (nie bezpodstawnie otrzymał Oscara). Idealnie odegrał swoją rolę, widać było, że włożył w to dużo pracy. Mimika, gesty - perełka! Wcześniej oglądałam z nim raczej komedie i dopiero dzięki temu filmowi poznałam jego niesamowity kunszt aktorski. Do tej pory jestem pełna podziwu.
Nie zapominajmy też o rolach drugoplanowych : o Helenie Bonham Carter, uwielbianej przeze mnie do granic możliwości (no, może poza Meryl Streep <3).
Oraz o Geiffrey'u Rush, który wiernie partnerował głównemu bohaterowi. Ta rola była mu pisana.
Film pokazuje nam walkę z ludzkimi słabościami.Dla mnie ważną nauką było, aby się nie poddawać i wierzyć we własne możliwości.
moja ocena:
5/5
Do oglądania! :D
xoxo,
Eva






